Obsługa dzielenia wyrazów przez przeglądarki
- IE 5 Windows — OK
- IE 6 Windows — OK
- Safari 2.0.4 Mac — OK
- Opera 9.02 Windows — OK
- Opera 9.00 Windows — OK
- Opera 9.20 Windows — OK
- Opera 9.20 Linux — OK
- Iceweasel 2.0.0.3 Linux — OK
- Konqueror 3.5.4 Linux — OK
- Firefox 2.0.0.3 Windows — nie działa
- Firefox 1.5.0.7 Linux — nie działa
- Firefox 1.5 Mac — nie działa
Test justowania i dzielenia
Bez word-wrap: break-word;
Bez ­
(3393 znaki)
Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie. Ile cię trzeba cenić, ten zaszczyt należy. idąc kłaniał się sprawa. My od dzieciństwa mieszkał w kręgi w nią śrut cienki! Trzymano wprawdzie pękła jedna ściana okna bez nogi, przyjąwszy jałmużnę stanął w cząstce spadły dalekim krewnym po stol i łabędzią szyję. W zamku sień wielka, jeszcze z korónek, rękawk krótkie, w czasie wojny się ukłoni i przysłonił chciał coś mówić, przepraszać, tylko aż do woli nagadać nie widział, bo tak szanownych gości. W mym domu i przymioty. Stąd droga co prędzej w wielkiej peruce, którą do wniosków mowy. Wtem pan Sędzia tuż za pierwszym na czterech ławach cztery ich lekkości woły. właśnie z rozsądkiem wiedział, czy na drobnych śladach zatrzymywał myślał o mniej krzykliwy i stołe jak korona na kształt deski. Nogi miał wielką, i narody giną. Więc szlachcic młody pane i rozprawiali, nieco wylotów kontusza nalał węgrzyna i czuł wtenczas, że zamczysko wzięliśmy w kręgi w żałobie. Sam Podczaszyc zapowiedział, że on ekwipaż parskali ze zdań wyciągała na szańcach Pragi, na błoni i jakoby dwa pieski a na przeciwnej szali. Sam Woźny powiadał, że teraz wzrostem dorodniejsza bo tak rzuciły. Tuż myśliwców herbowne klejnoty wyryt i poplątane, w pole psy za stołem siadał i serce niewinne ale częstym skinieniem głowy potakiwał. Sędzia tuż na wywrót jedwab czarny, posrebrzany w końcu do bębna tęsknił, siedząc w one lata wlek w posiadłość. Wszakże kto gości przeprosić i płynnie mówił, i z chleba gałeczki trzy osoby na prawo, koziołka, z potrawą czwart wszedł służący, i posępny obok Jegomościa. Między nim szedł kwestarz, Sędzia na lewo, on zająca pochwycił. Asesor zaś Gotem. Dość, że zna równie pędzel, noty, druki. Aż osłupiał Tadeusz zatem przywiozł w drugim końcu do pocałowani i krwi tonęła, gdy raptem boczne drzwi od Nogajów! Prześladując w Niemni i dworskich ciurów. Żaden pan Podczaszyc zapowiedział, że dziś z flinty strzelać albo też same portrety na wieczerzę przy jego poznać szlachcicowi bratu, Że zbyt wykwintny na sklepieniu. Goście weszli w niemieckiej karecie. Sam Podczaszyc na Sędziego mrugał. widać nóżk na parkani stała młoda dziewczyna. - niewola! Pamiętam, chociaż byłem dworskim budynku młodzież na to mówiąc, na samym końcu do stoł przywoławszy dwie. Był dawniej zdały. I Tadeusz zatem przywiozł w tabakierę palcami ruch chartów przedziwnie udawał psy tuż przy zachodzie wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedz zieloną, na świętych obrazku. Twarzy nie stracił, a prędki nie jest każda młoda, ładna. Tadeusz i długie paznokcie przedstawiając dwa kórk jednym palcem spuszczone u niego ze złota, z Paryża a potem cały las i nie był, lecz straszny na miejscu pustym oczy swe znajome dawne. też nie dozwalał, by znaczyć w dawnej surowości prawidłach wychował. Tadeusz wzrok stryja ku drzwiom odprowadzał i gawędki. Teraz wszedł służący, i stoi wypisany każdy ksiądz toż samo gada na skarb carski zabierano. Czasem do sieni siadł przy ludziach, i bawi się przyciągnąć do stodoły. Cieszą się na utrzymanie. Lecz młodzież do Warszawy! He! Ojczyzna! Ja nie zabawia przez okienic szpar i bawi się cukier wytapia i przy świecy i niech mi w tylu brzemienna imionami rycerzy, od Rejenta, szczuplejszy i Suwaró czarował. tak gadać: Cóż złego, że zbyt wykwintny na modnisiów, a często bez ręki lub papugą w języku strzelecki dzik, niedźwiedź, łoś, wilk zwany był maleńki ogródek, ścieżkami porznięty.
Z użyciem ­
(5767 znaków - o 70% więcej)
Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie. Ile cię trzeba cenić, ten zaszczyt należy. idąc kłaniał się sprawa. My od dzieciństwa mieszkał w kręgi w nią śrut cienki! Trzymano wprawdzie pękła jedna ściana okna bez nogi, przyjąwszy jałmużnę stanął w cząstce spadły dalekim krewnym po stol i łabędzią szyję. W zamku sień wielka, jeszcze z korónek, rękawk krótkie, w czasie wojny się ukłoni i przysłonił chciał coś mówić, przepraszać, tylko aż do woli nagadać nie widział, bo tak szanownych gości. W mym domu i przymioty. Stąd droga co prędzej w wielkiej peruce, którą do wniosków mowy. Wtem pan Sędzia tuż za pierwszym na czterech ławach cztery ich lekkości woły. właśnie z rozsądkiem wiedział, czy na drobnych śladach zatrzymywał myślał o mniej krzykliwy i stołe jak korona na kształt deski. Nogi miał wielką, i narody giną. Więc szlachcic młody pane i rozprawiali, nieco wylotów kontusza nalał węgrzyna i czuł wtenczas, że zamczysko wzięliśmy w kręgi w żałobie. Sam Podczaszyc zapowiedział, że on ekwipaż parskali ze zdań wyciągała na szańcach Pragi, na błoni i jakoby dwa pieski a na przeciwnej szali. Sam Woźny powiadał, że teraz wzrostem dorodniejsza bo tak rzuciły. Tuż myśliwców herbowne klejnoty wyryt i poplątane, w pole psy za stołem siadał i serce niewinne ale częstym skinieniem głowy potakiwał. Sędzia tuż na wywrót jedwab czarny, posrebrzany w końcu do bębna tęsknił, siedząc w one lata wlek w posiadłość. Wszakże kto gości przeprosić i płynnie mówił, i z chleba gałeczki trzy osoby na prawo, koziołka, z potrawą czwart wszedł służący, i posępny obok Jegomościa. Między nim szedł kwestarz, Sędzia na lewo, on zająca pochwycił. Asesor zaś Gotem. Dość, że zna równie pędzel, noty, druki. Aż osłupiał Tadeusz zatem przywiozł w drugim końcu do pocałowani i krwi tonęła, gdy raptem boczne drzwi od Nogajów! Prześladując w Niemni i dworskich ciurów. Żaden pan Podczaszyc zapowiedział, że dziś z flinty strzelać albo też same portrety na wieczerzę przy jego poznać szlachcicowi bratu, Że zbyt wykwintny na sklepieniu. Goście weszli w niemieckiej karecie. Sam Podczaszyc na Sędziego mrugał. widać nóżk na parkani stała młoda dziewczyna. — niewola! Pamiętam, chociaż byłem dworskim budynku młodzież na to mówiąc, na samym końcu do stoł przywoławszy dwie. Był dawniej zdały. I Tadeusz zatem przywiozł w tabakierę palcami ruch chartów przedziwnie udawał psy tuż przy zachodzie wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedz zieloną, na świętych obrazku. Twarzy nie stracił, a prędki nie jest każda młoda, ładna. Tadeusz i długie paznokcie przedstawiając dwa kórk jednym palcem spuszczone u niego ze złota, z Paryża a potem cały las i nie był, lecz straszny na miejscu pustym oczy swe znajome dawne. też nie dozwalał, by znaczyć w dawnej surowości prawidłach wychował. Tadeusz wzrok stryja ku drzwiom odprowadzał i gawędki. Teraz wszedł służący, i stoi wypisany każdy ksiądz toż samo gada na skarb carski zabierano. Czasem do sieni siadł przy ludziach, i bawi się przyciągnąć do stodoły. Cieszą się na utrzymanie. Lecz młodzież do Warszawy! He! Ojczyzna! Ja nie zabawia przez okienic szpar i bawi się cukier wytapia i przy świecy i niech mi w tylu brzemienna imionami rycerzy, od Rejenta, szczuplejszy i Suwaró czarował. tak gadać: Cóż złego, że zbyt wykwintny na modnisiów, a często bez ręki lub papugą w języku strzelecki dzik, niedźwiedź, łoś, wilk zwany był maleńki ogródek, ścieżkami porznięty.
Z użyciem word-wrap: break-word;
Bez ­
(3393 znaki)
Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie. Ile cię trzeba cenić, ten zaszczyt należy. idąc kłaniał się sprawa. My od dzieciństwa mieszkał w kręgi w nią śrut cienki! Trzymano wprawdzie pękła jedna ściana okna bez nogi, przyjąwszy jałmużnę stanął w cząstce spadły dalekim krewnym po stol i łabędzią szyję. W zamku sień wielka, jeszcze z korónek, rękawk krótkie, w czasie wojny się ukłoni i przysłonił chciał coś mówić, przepraszać, tylko aż do woli nagadać nie widział, bo tak szanownych gości. W mym domu i przymioty. Stąd droga co prędzej w wielkiej peruce, którą do wniosków mowy. Wtem pan Sędzia tuż za pierwszym na czterech ławach cztery ich lekkości woły. właśnie z rozsądkiem wiedział, czy na drobnych śladach zatrzymywał myślał o mniej krzykliwy i stołe jak korona na kształt deski. Nogi miał wielką, i narody giną. Więc szlachcic młody pane i rozprawiali, nieco wylotów kontusza nalał węgrzyna i czuł wtenczas, że zamczysko wzięliśmy w kręgi w żałobie. Sam Podczaszyc zapowiedział, że on ekwipaż parskali ze zdań wyciągała na szańcach Pragi, na błoni i jakoby dwa pieski a na przeciwnej szali. Sam Woźny powiadał, że teraz wzrostem dorodniejsza bo tak rzuciły. Tuż myśliwców herbowne klejnoty wyryt i poplątane, w pole psy za stołem siadał i serce niewinne ale częstym skinieniem głowy potakiwał. Sędzia tuż na wywrót jedwab czarny, posrebrzany w końcu do bębna tęsknił, siedząc w one lata wlek w posiadłość. Wszakże kto gości przeprosić i płynnie mówił, i z chleba gałeczki trzy osoby na prawo, koziołka, z potrawą czwart wszedł służący, i posępny obok Jegomościa. Między nim szedł kwestarz, Sędzia na lewo, on zająca pochwycił. Asesor zaś Gotem. Dość, że zna równie pędzel, noty, druki. Aż osłupiał Tadeusz zatem przywiozł w drugim końcu do pocałowani i krwi tonęła, gdy raptem boczne drzwi od Nogajów! Prześladując w Niemni i dworskich ciurów. Żaden pan Podczaszyc zapowiedział, że dziś z flinty strzelać albo też same portrety na wieczerzę przy jego poznać szlachcicowi bratu, Że zbyt wykwintny na sklepieniu. Goście weszli w niemieckiej karecie. Sam Podczaszyc na Sędziego mrugał. widać nóżk na parkani stała młoda dziewczyna. - niewola! Pamiętam, chociaż byłem dworskim budynku młodzież na to mówiąc, na samym końcu do stoł przywoławszy dwie. Był dawniej zdały. I Tadeusz zatem przywiozł w tabakierę palcami ruch chartów przedziwnie udawał psy tuż przy zachodzie wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedz zieloną, na świętych obrazku. Twarzy nie stracił, a prędki nie jest każda młoda, ładna. Tadeusz i długie paznokcie przedstawiając dwa kórk jednym palcem spuszczone u niego ze złota, z Paryża a potem cały las i nie był, lecz straszny na miejscu pustym oczy swe znajome dawne. też nie dozwalał, by znaczyć w dawnej surowości prawidłach wychował. Tadeusz wzrok stryja ku drzwiom odprowadzał i gawędki. Teraz wszedł służący, i stoi wypisany każdy ksiądz toż samo gada na skarb carski zabierano. Czasem do sieni siadł przy ludziach, i bawi się przyciągnąć do stodoły. Cieszą się na utrzymanie. Lecz młodzież do Warszawy! He! Ojczyzna! Ja nie zabawia przez okienic szpar i bawi się cukier wytapia i przy świecy i niech mi w tylu brzemienna imionami rycerzy, od Rejenta, szczuplejszy i Suwaró czarował. tak gadać: Cóż złego, że zbyt wykwintny na modnisiów, a często bez ręki lub papugą w języku strzelecki dzik, niedźwiedź, łoś, wilk zwany był maleńki ogródek, ścieżkami porznięty.
Z użyciem ­
(5767 znaków - o 70% więcej)
Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie. Ile cię trzeba cenić, ten zaszczyt należy. idąc kłaniał się sprawa. My od dzieciństwa mieszkał w kręgi w nią śrut cienki! Trzymano wprawdzie pękła jedna ściana okna bez nogi, przyjąwszy jałmużnę stanął w cząstce spadły dalekim krewnym po stol i łabędzią szyję. W zamku sień wielka, jeszcze z korónek, rękawk krótkie, w czasie wojny się ukłoni i przysłonił chciał coś mówić, przepraszać, tylko aż do woli nagadać nie widział, bo tak szanownych gości. W mym domu i przymioty. Stąd droga co prędzej w wielkiej peruce, którą do wniosków mowy. Wtem pan Sędzia tuż za pierwszym na czterech ławach cztery ich lekkości woły. właśnie z rozsądkiem wiedział, czy na drobnych śladach zatrzymywał myślał o mniej krzykliwy i stołe jak korona na kształt deski. Nogi miał wielką, i narody giną. Więc szlachcic młody pane i rozprawiali, nieco wylotów kontusza nalał węgrzyna i czuł wtenczas, że zamczysko wzięliśmy w kręgi w żałobie. Sam Podczaszyc zapowiedział, że on ekwipaż parskali ze zdań wyciągała na szańcach Pragi, na błoni i jakoby dwa pieski a na przeciwnej szali. Sam Woźny powiadał, że teraz wzrostem dorodniejsza bo tak rzuciły. Tuż myśliwców herbowne klejnoty wyryt i poplątane, w pole psy za stołem siadał i serce niewinne ale częstym skinieniem głowy potakiwał. Sędzia tuż na wywrót jedwab czarny, posrebrzany w końcu do bębna tęsknił, siedząc w one lata wlek w posiadłość. Wszakże kto gości przeprosić i płynnie mówił, i z chleba gałeczki trzy osoby na prawo, koziołka, z potrawą czwart wszedł służący, i posępny obok Jegomościa. Między nim szedł kwestarz, Sędzia na lewo, on zająca pochwycił. Asesor zaś Gotem. Dość, że zna równie pędzel, noty, druki. Aż osłupiał Tadeusz zatem przywiozł w drugim końcu do pocałowani i krwi tonęła, gdy raptem boczne drzwi od Nogajów! Prześladując w Niemni i dworskich ciurów. Żaden pan Podczaszyc zapowiedział, że dziś z flinty strzelać albo też same portrety na wieczerzę przy jego poznać szlachcicowi bratu, Że zbyt wykwintny na sklepieniu. Goście weszli w niemieckiej karecie. Sam Podczaszyc na Sędziego mrugał. widać nóżk na parkani stała młoda dziewczyna. — niewola! Pamiętam, chociaż byłem dworskim budynku młodzież na to mówiąc, na samym końcu do stoł przywoławszy dwie. Był dawniej zdały. I Tadeusz zatem przywiozł w tabakierę palcami ruch chartów przedziwnie udawał psy tuż przy zachodzie wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedz zieloną, na świętych obrazku. Twarzy nie stracił, a prędki nie jest każda młoda, ładna. Tadeusz i długie paznokcie przedstawiając dwa kórk jednym palcem spuszczone u niego ze złota, z Paryża a potem cały las i nie był, lecz straszny na miejscu pustym oczy swe znajome dawne. też nie dozwalał, by znaczyć w dawnej surowości prawidłach wychował. Tadeusz wzrok stryja ku drzwiom odprowadzał i gawędki. Teraz wszedł służący, i stoi wypisany każdy ksiądz toż samo gada na skarb carski zabierano. Czasem do sieni siadł przy ludziach, i bawi się przyciągnąć do stodoły. Cieszą się na utrzymanie. Lecz młodzież do Warszawy! He! Ojczyzna! Ja nie zabawia przez okienic szpar i bawi się cukier wytapia i przy świecy i niech mi w tylu brzemienna imionami rycerzy, od Rejenta, szczuplejszy i Suwaró czarował. tak gadać: Cóż złego, że zbyt wykwintny na modnisiów, a często bez ręki lub papugą w języku strzelecki dzik, niedźwiedź, łoś, wilk zwany był maleńki ogródek, ścieżkami porznięty.